Ostatnimi czasy (dokładnie wczoraj) wpadła mi przez przypadek w ręce książka Musimy coś zmienić (ang. A little something different) .
Od razu zaciekawiła mnie 14-osobową narracją.
Powieść opowiada o stworzonej dla siebie dwójce, która w niewyjaśniony sposób przyciąga się do siebie. Jednak jest to trudne, kiedy obydwoje są bardzo nieśmiali. Mimo tego, ża ani Lea, ani Gabe nie potrafią ze sobą zagadać, wszyscy wokół im dopingują.
Bariści
, nauczycielka, nawet kierowca autobusu. Ale czy przełamać wrodzoną nieśmiałość będzie tak łatwo?
Musimy coś zmienić było czymś innym. Z jednej strony nie znamy odczuć głównych bohaterów ( zakochanej pary - Azalei i Gabriela), ale też pozwala nam to spojrzeć z punktu widzenia różnych osób trzecich. W ten sposób możemy też spostrzec jak inni postrzegają osoby nieśmiałe, takie jak bohaterowie powieści.
Nie ma tu zwrotów akcji, wzlotów i upadków, ale z pewnością jest nieprzewidywalność. To nie taka zwykła historia miłosna jakby się mogło wydawać. Czytanie jej to przyjemność, choć czasem można zgubić wątek. Lekka historia w sam raz na spokojne wieczory - tyle właśnie zajęło mi przeczytanie książki.
Jedno co mnie niepokoi to narracja ze strony ławki i wiewiórki. W końcu ławka to przedmiot, a my nie znamy sposobu myślenia wiewiórki.
Mimo wszystko spodobała mi się bardzo, ponieważ była o nieśmiałych osobach (ja sama do takich należę) i pokonywaniu tej wady.
"W Internecie możesz znaleźć zdjęcie drzewa, które obrosło rower. (...) myślałem, że zawsze będę się bał, że nie rozumiem, jak można nie odczuwac strachu.
(...) gdy dorosłem, pozbyłem się pewnej dozy nieufności i strachu, ale nigdy zupełnie nie wyzbyłem się nieśmiałości. To tak, jakbym nie potrafił z niej wyrosnąć. Przypominamy drzewo i rower. Dorastałem z nieśmiałością, a ona wrosła we mnie i stała się częścią mnie."
Myślę, że to nie tylko zwykły romans, ale też nauka tolerowania swoich wad i niedoskonałości.
Nie jest to może książka dla wszystkich idealna i ma pewną specyfikę, ale po przeczytaniu ma się takie dziwne uczucie ciepła. Jakby wszystkie części znów były na miejscu. (Nawet ataki paniki wtedy wydają się zwyczajne. Wiem, że to część mnie i tego nie zmienię.)
Z miłością wśród wentylatorów Hungryberry xx

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz